Dominika
(użytkownik niezarejestrowany)
2010-10-02 19:58:42
Z wielkim żalem chciałabym opisać żenującą, poniżającą i głęboko nieuczciwą sytuację, w jakiej znalazłam się ja i moi goście na kolacji w restauracji Piano Bar w Poznaniu dnia 11 września 2010 roku. Gościłam w Poznaniu profesorów zagranicznych uczelni na konferencji naukowej. Tego wieczoru po finisażu wystawy Romana Opałki mającego miejsce w galerii Art Stations Starego Browaru, na prośbę gości bym poleciła im jakąś dobrą restaurację w pobliżu zarekomendowałam im Piano Bar. Zarezerwowałam stolik na trzynaście osób (zastrzegając przy tym, iż ta liczba gości jest orientacyjna i może ulec zmianie), pojawiło się razem ze mną osób 9. Po jakimś czasie przyszły jeszcze 4 osoby (jednak ze względu na to, że przyszły one już po złożeniu przez nas zamówienia poprosiliśmy kelnera żeby potraktował ich osobno, mimo iż siedzieli przy tym samym stole), później jeszcze przyłączyło się do nas kilka osób z tej samej konferencji, zajmując odrębny stolik. Można więc podsumować, że dzięki mojej osobie w restauracji tamtego wieczoru było sporo gości (ponad 20).
Po złożeniu zamówienia na danie główne kelner podszedł do nas i zaproponował przystawki, mówiąc, że przygotowanie głównego dania trochę potrwa, nie poinformował nas, jakiego rodzaju to będą przystawki i jaka będzie ich cena. Spodziewaliśmy się małych przystawek, bo tak zazwyczaj kojarzą się te dania z małą porcją i niedużą ceną w porównaniu do dania głównego. Tym razem jednak na naszym stole pojawiły się duże półmiski, z drogimi przysmakami. Ponadto kelner cały czas dolewał nam wino, otwierając wciąż nowe butelki i nie pytając nas o zgodę, czy faktycznie powinien otworzyć nową butelkę. W międzyczasie część osób wyszła z restauracji, uregulowawszy swój rachunek. Kiedy i my (nasza początkowa grupa 9 osób) poprosiliśmy o rachunek, okazało się, ze wynosi on ponad 3500 PLN. Poprosiłam więc kelnera o podzielenie tej sumy na 9 równych części, jednak kelner podzielił kwotę przez 13, licząc w tym osoby, które de facto już wyszły z restauracji i uregulowały swój rachunek wcześniej. Kiedy obecni goście zapłacili swoją cześć kelner oznajmił nam, ze ponoć 4 osoby jeszcze nie zapłaciły i zażądał dopłaty ok. 1000 PLN. Wywołało to nasze ogromne zdziwienie i żal, co doprowadziło do bardzo nieprzyjemnej sprzeczki. Próbowaliśmy otrzymać wyjaśnienie od kelnera, prosząc go o przedłożenie dokładnych kosztów itp. Kelner jak i manager restauracji okazali się nieugięci w całej tej sytuacji i zażądali zapłaty rzekomo "brakującej" kwoty. W końcu jeden z gości zdecydował się zapłacić tą sumę by uniknąć dalszej wymianie przykrych słów i oskarżeń pod adresem gości. Postawiło nas to w bardzo niezręcznej i przykrej sytuacji. Uznaliśmy to za wprost żenujące zdarzenie, które nigdy nie powinno mieć miejsca w restauracji znajdującej się w miejscu o takiej renomie i oferującej rzekomo wysokiej jakości usługi. Kelner wykorzystał naszą nieuwagę oferując drogie dania, (bez wglądu w menu) i dolewając wino bez naszej aprobaty. Podejrzewam też, że chciał wykorzystać zagranicznych gości, licząc na ich brak znajomości realiów polskich, późną porę, zmęczenie i towarzyszącemu całemu zdarzeniu zamieszanie. Nie wziął pod uwagę faktu, że goście, którzy opuścili restaurację wcześniej uregulowali już rachunek i policzył ich podwójnie. Takie sytuacje zdecydowanie wpływają na negatywy wizerunek nie tylko restauracji Piano Bar, ale i Starego Browaru i całego miasta Poznań. Wywołują poczucie wstydu i zażenowania. Obecni tam gości stanowili w większości elitę intelektualną Wielkiej Brytanii, a zostali potraktowani jak naiwni prostacy, których da się podejść w łatwy sposób, tylko w celu uzyskania korzyści finansowych. Poszła więc opinia w świat o nieuczciwym traktowaniu gości zagranicznych w Piano Bar, co naturalnie przełoży się na postrzeganie całego miasta jako nieprzyjemnie traktującego swoich gości z zagranicy.
kris
(użytkownik niezarejestrowany)
2009-07-22 11:29:13
Lokal uważam za jeden z lepszych. Jednak ostatnio zraziło mnie bardzo zachowanie niektórych barmanów, którzy popisując się przed kobietami stojącymi przy barze jawnie i bezczelnie ignorują zamówienia od mężczyzn. Może dlatego tak dobrą opinię tu mają wśród kobiet.